Autorzy: Michał Tokarczuk

Wbrew pozorom nieczęsto zdarza nam się robić zdjęcia w „rodzinnym” Poznaniu. Ponad połowa ślubów odbywa się w naszym przypadku daleko od domu a nawet Wielkopolski. Są jednak miejsca, w które uwielbiamy wracać, takie jak kościół Wszystkich Świętych na Grobli. Przepiękna, barokowa i śnieżnobiała (!) budowla to marzenie każdego fotografa. Nawet nie wiecie, jak ważny dla reportażu jest wygląd budynków a w szczególności kolor ich ścian. Niestety żółte, zielone czy czerwone kolory zawsze odbiją się na skórze a usunięcie zafarbu wcale nie jest takie proste. Dlatego apelujemy – im więcej bieli tym lepiej!
Nasi dzisiejsi bohaterowie to Zuza i Michał. Para, którą można opisać jednym słowem – klasa. Taki też był ich ślub. Począwszy od pięknej sukni, szytej na wymiar, przez wybór kościoła, kolorystyki i atrakcji. Wesele uwiecznił niezwykły pokaz barmańsko-molekularny. Z Adamem „Siarą” widzieliśmy się w tym roku dwa razy i serdecznie polecamy jego usługi. To zawsze śmiech i niezwykła rozrywka dla gości.
W kolejnym wpisie pokażemy Wasm plener naszej Pary, a jest na co popatrzeć bo wstaliśmy o świcie, żeby złapać niezwykłą mgłę.

 

buty: Christian Louboutin
kościół: Wszystkich Świętych, Grobla Poznań
wesele: Gościniec Lizawka

kwiaty: Kwiaty&Miut

barman: molekularne.pl
(więcej…)

Hip Hurra! Kochani!
Skaczemy do góry pod sam sufit! Dziękujemy Wam – bo dzięki Waszym głosom zajęliśmy 2 miejsce w w plebiscycie The Best of Bridelle Wybór Czytelników, a żeby tego było mało zespół Bridelle uznał ślub Kurek za najpiękniejszy plenerowy ślub: https://bristyle.pl/?p=419

Czy można piękniej zacząć sezon 2015?

BESTwc1

BESTkatPLE3-724x1024

Ten ślub to chyba kwintesencja sformułowania dopięty na ostatni guzik. Tu wszystko było perfekcyjne – od otoczenia, w którym odbywała się ceremonia, przez suknię, kwiaty i papeterię po przeurocze druhny i pięknych ludzi. Możemy śmiało powiedzieć, że Głęboczek to jedno z najpiękniejszych miejsc, w którym mieliśmy okazję robić reportaż.
Tatiana miała niezwykłą suknię  a właściwie spódnicę i bluzkę) z grubej, gipiurowej koronki uszytą przez Mambaczarna. Projektantka stworzyła także fantastyczne tiulowe spódniczki dla druhen. Liczymy, że ta amerykańska tradycja zagości u nas na stałe bo dla fotografa nie ma nic piękniejszego niż taka spójna świta Pary Młodej. To właśnie dbałość o detale  i przemyślane, spójne dekoracje tworzą reportaże na najwyższym poziomie. Oczywiście nie muszą być wykonane przez dekoratorów, trend DIY jest równie modny i wspaniale się prezentujący, co pokazywaliśmy już nie raz na naszym blogu (na przykład u Kurek).
Nie sposób nie wspomnieć także o wspaniałych kompanach przygotowań Tatiany – dwóch uroczych buldogach francuskich wabiących się Louis i Carlos. Możecie śledzić ich poczynania na profilu The Frenchie Brothers. Buldogi pojawiły się na księdze gości a także zainspirowały nas do stworzenia całego setu, który oddaliśmy Parze (etui i koperty na płyty).
Zapraszamy do oglądania.

miejsce wesela i ceremonii: Głęboczek Vine Resort&Spa
s
uknia Tatiany i druhen: Mambaczarna
k
wiaty: Kwiaty&Miut
buty Tatiany: Dior
bransoletka: Lilou
papeteria: Bukiet&Wstążka

(więcej…)

To była jedna z naszych najdalszych podróży tego roku. Nawet nie wiecie, jak bardzo czujemy się wyróżnieni kiedy ściągacie nas z drugiego końca Polski abyśmy uwiecznili wasz ślub. Ten był niezwykły z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze – prawosławny. Pierwszy raz zetknęliśmy się z taką ceremonią i musimy zgodnie stwierdzić, że jest podwójnie emocjonalna, jeszcze bardziej doniosła i wyciskająca łzy z oczu. Po drugie ponad połowa gości, w tym Pan Młody, pochodzi z Hiszpanii. Jak widać, świat totalnie się skurczył a z wielokulturowością możemy spotkać się nawet w maleńkiej wioseczce z najstarszą cerkwią w Polsce (przełom XVII i XVIII wieku).
W tym wpisie będzie wyjątkowo dużo zdjęć z samej ceremonii, ponieważ uważamy że jest naprawdę warta pokazania i zakładamy, że wielu z was (tak jak my) widzi ją po raz pierwszy. Z ciekawostek, które odróżniają ją od mszy rzymskokatolickiej możemy wymienić między innymi: zakładanie obrączek przez popa a nie młodych, powtarzanie po trzy razy każdej ważnej czynności (związane z kultem Trójcy Świętej), czy niezwykłą wagę ikony, którą Para zabiera ze sobą po Mszy. O zjawiskowej warstwie wizualnej nie musimy chyba wspominać, bo doskonale to widać. Korony trzymane nad głowami Pary przez świadków przez większą część mszy robią niesamowite wrażenie. Dalej nie ma niespodzianek – pozostaje tylko dobra zabawa. Anna i Jose zapewnili swoim Gościom niesamowitą przejażdżkę zabytkowym Ogórkiem, a wesele obfitowało w wiele gier i zabaw, które zintegrowały Polskę z Hiszpanią.

Miejsce: Topolany/Białystok
Suknia: Anna Kara
Wesele: Lipcowy Ogród

(więcej…)

Dzisiaj będzie wyjątkowo Dziś o swoim wielkim dniu opowie sama Panna Młoda! To najdłuższy wpis na naszym blogu ale warto przeczytać go do samego końca. Nic nie dopełnia zdjęć tak bardzo jak emocjonujący opis bezpośrednio zaangażowanych w ślub osób. Zapraszamy!

 

Na nasz ślub zdecydowaliśmy się spontanicznie, tak spontanicznie jak tylko można podjąć taką decyzję po osiemnastu latach. Od początku do końca miała to być nieformalna impreza i okazja do spotkania z naszymi bliskimi.

Wybór miejsca ślubu i wesela był dla nas oczywisty – moi rodzice są właścicielami przeuroczej Agroturystyki – Gzinianka. Nie było innej opcji jak wesele w Domu. Domu przez duże D, bo po wyjeździe z Polski to jest właśnie ten Dom, do którego się wraca. Historia, którą będziemy pewnie przytaczać przez resztę życia jako anegdotę, zdarzyła się dokładnie na tydzień przed ślubem. Przez Gziniankę przeszło tornado. W pięć minut roczne przygotowania rodziców, pielęgnowane kwiaty, malowany trawnik – wszystko to zostało przywalone połamanymi drzewami i grubą warstwą liści… Śmialiśmy sie, że jeśli wierzyć w znaki to chyba właśnie teraz ktoś próbuje nam coś powiedzieć. Ale nie posłuchaliśmy, następny tydzień odgruzowywaliśmy Gziniankę.

W sobotę pogoda była piękna. Wszyscy od rana byliśmy w biegu (dosłownie) – dekorowaliśmy salę, ktoś jechał po brakujące zakupy, goście, którzy przyjechali wcześniej z UK pomagali wiązać kokardki, układać kwiaty. Maciej dekorował altanę w lesie (niespodzianka dla mnie) – istny cyrk.

Na szczęście ja musiałam uciec “zrobić sobie głowę” a potem “zrobić sobie twarz”. Po powrocie szybko wbiłam się w sukienkę (o Niej za chwilę), ścięłam dzikie róże na bukiet (szczęśliwie kilka ocalało) i naprzód!

(więcej…)

  1. Bolivia 'In My Eyes' napisał(a):
    To chyba najbardziej niesamowity slub jaki widzialam. Piekna relacja i zdjecia (jak zawsze zreszta:)
    23 listopada 2014  22:54
    Odpowiedz
  2. Ewelina napisał(a):
    Jak cudnie!!💗 Magiczna sceneria:) Przepiekny slub!:) A relacje czyta sie oblednie:) Zazdroszcze!!:) Pozdrawiam:)
    28 stycznia 2017  14:51
    Odpowiedz

Dziś chcieliśmy pokazać Wam krótki filmik o tym jak oddajemy gotowy materiał, jakie jest nasze podejście do klienta i nasza filozofia. Każdy ślub jest inny, pamiętamy o tym
Zapraszamy do oglądania!

 

https://vimeo.com/112006301