Archiwum: Detale

Nie ukrywamy, że Netflix i dziwne filmy to integralna część (zapewne nie tylko naszego) życia.  Wszystkie te cygańskie obozy, stranger rzeczy, kolory, Wes Anderson, kostiumy i emocje wchodzą nam dość mocno do głowy.

Siedzą, gromadzą się, a czasem muszą znaleźć ujście. I wtedy znajdujemy genialnych ludzi, którzy rozumieją naszą wizję i przynoszą na sesję buty z kryształową kulką zamiast obcasów (i w dodatku mówią, że to Mamy!), piszą na spontanie (z patrzeniem na ręce) na walizkach (nawet jeśli do góry nogami) i przynoszą kwiaty, którymi nie pogardziłaby Maria Antonina, a na to wszystko szyją nawet wymarzony kombinezon. Dziękujemy cudownym dziewczynom (no i Michałowi, który jak zwykle pomagał ogarnąć chaos) Ani, Basi, Gosi, Moni, Kamili, Natalii, Kasi, Ani.

Jesteśmy jak zdania wielokrotnie złożone (co da się zauważyć w naszych wpisach ). Sesje stylizowane są dla nas kreatywnym ujściem poplątanych myśli. Nie szukamy na nich eukaliptusa i kolejnego łapacza snów. Od tego są lepsi ludzie. Co tu dużo mówić, jesteśmy trochę dziwni i fotografia to nasze życie i krew. Mamy jednak nadzieję, że w tej dziwności znajdziecie dla siebie coś fajnego – chociażby kolor, spojrzenie, ideę. Niech to będzie piękny punkt wyjścia do poszukiwań, nie tylko ślubnych!

modelka: Anna Sroka | koordynacja: Pretty Little Weddings | kombinezon: Ochocka Atelier | florystyka: INNA Studio | papeteria: HELLO calligraphy | wizaż: Natalia Cybul – Make Up | włosy: Zaczarowane warkocze – pracownia ślubna | biżuteria: Orska – biżuteria | słodkości: CUKIERNIA KARPICKO | miejsce: Fifna

Co roku powtarzamy sobie, że w sumie widzieliśmy już sporo. Były dziwne miejsca, jeszcze dziwniejsze przejazdy, ale takiego na motorówce jeszcze nie. Kiedy Dominika i Łukasz powiedzieli, że marzą o zdjęciach nad swoim ukochanym Zalewem, a jedną z ich ulubionych aktywności jest szaleńcza jazda motorówką kiwaliśmy głowami.  Dwa dni przed dostaliśmy lokalizację do klubu żeglarskiego, takiego na przepustki. Myśleliśmy, że zostaniemy na pomoście i będziemy śledzić ich teleobiektywem grzejąc się w promieniach zachodzącego słońca.

Plan był jednak inny – my, cały sprzęt, jedna mała motorówka i wiatr targający włosami, wdzierający się w usta i uszy.

Wpakowali nas tam z uśmiechem, prosząc o zdjęcie butów, bo to motorówka taka wiecie, SUPER. Do dzisiaj nie wiemy jak to się stało, ale żyjemy. Nie wiemy jak Karolina zdołała ustać na nogach i fotografować to wszystko podejmując nawet jakieś próby komunikacji. Nie powiemy, nawet się nam to spodobało. Wiecie,  bo to TAKA Para – taka, która ogranicza się jedynie własną wyobraźnią. Pokazali nam trasę  z dzieciństwa, opowiadając jak to z dziadkiem dotarcie tu zajmowało minimum dwa dni. Całowali się jakby jutra miało nie być, a my to uwieczniliśmy.

Witajcie po przerwie, obiecujemy, że teraz już Was nie zostawimy.

suknia: Rosa Grace Loves Lace
bukiet: Pracownia Zieleni

(więcej…)

Suknie ślubne, w studio, w samym środku sezonu? Czemu nie!

Pewnego dnia dostaliśmy na Instagramie nieśmiałą wiadomość od Ani Ochockiej, że ona też chciałaby taką sesję swoich sukni ślubnych. Odpisaliśmy natychmiast, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, zwłaszcza, że mamy doświadczenie w sesjach modowych (od takiej fotografii zaczynała Karolina). Od słowa do słowa, od rozmowy do rozmowy uszyła się ich obłędna kolekcja 2018. Kiedy tylko zobaczyliśmy modele wiedzieliśmy, że pozować musi Wero. Jest dla nas uosobieniem kobiecości, grunge’u i stylu new romantic, który zainspirował dziewczyny w tym sezonie. Miało być inaczej – minimalistycznie, ale romantycznie; kobieco, a jednocześnie surowo.

Wizja kiełkowała nam w głowach kilkanaście dni, żeby w końcu po kilku spotkaniach i burzy mózgów objawić się w pełnej krasie. Bez wymuskanych loków, kilogramów cekinów (no, poza obłędnymi, brokatowymi butami, których nigdy dość) i stosu biżuterii. Zainspirowały nas za to żywe kwiaty – swoją formą, kolorem, pięknem. Kiedy tylko zobaczyliśmy kompozycje od dziewczyn z Inna Studio, wiedzieliśmy, że to będzie niezwykła sesja. Później było już tylko lepiej. Elementy pasowały do siebie jak ogromna układanka. Materiały do faktury i koloru ścian, Wero do ulubionych modeli Ani i Olgi, światło do naszego zamysłu. Jesteśmy dumni z tego, że takie suknie ślubne powstały w Polsce. Uważamy, że nie odbiegają absolutnie niczym od tych pokazywanych przez zagranicznych projektantów. Tak wiele zmieniło się w naszym kraju przez ostatnie kilka lat. Cieszymy się, że możemy być tego świadkami.

suknie ślubne: Ochocka Atelier
modelka: Weronika Wi
florystyka: Inna Studio
wizaż: Kinga Włodarczyk
włosy: Zaczarowane Warkocze
ozdoby do włosów: Capilli

(więcej…)

Wyobraźcie sobie miejsce, które inspiruje każdą deską, krzesłem i płytką. Wyobraźcie sobie jeszcze bardziej inspirujących ludzi – starszych, młodszych, muzyków, grafików, barberów – przezdolne osobniki. Dołóżcie też mocne rodzinne więzi, morze miłości i brak zadęcia. Acha, i najważniejsze – trochę Wesa Andersona.
To był jeden z tych ślubów, na które czekaliśmy jak na dobry koncert. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce serca waliły nam jak oszalałe. W końcu mieliśmy okazję pracować w Ceglarni (choć byliśmy tam już na sesjach, ale wiadomo – to nie to samo), jednym z najfajniejszych miejsc na śluby w Wielkopolsce.
To nie jest tak, że na ślubie wszystko musi być kupione, idealne i drogie. Kiedy masz wokół siebie tak genialnych przyjaciół i wspierającą Cię rodzinę, do pomocy wystarczą ich dłonie i trochę kreatywności. Od rana w stodole składały się serwetki, wieszały wstążki i układały zbierane przez długi czas tematyczne rekwizyty nawiązujące do ulubionych filmów Wesa Andersona. Tam nie było chyba ani jednej osoby, która nie była zaprzyjaźniona z Monią i Kajem, sytuacja idealna!
Na przystawkę można podać pasztet albo carpaccio z buraka. Można też podać najlepsze na Świecie pączki, robione przez przyjaciółkę w malutkim lokalu na Oleandrów 8 w Warszawie. Można założyć szarą suknię zamiast białej, do ślubu pojechać samochodem z otwartym dachem, wyjść na deszcz nie przejmując się fryzurą i makijażem, zapuścić wąsa i tańczyć do dźwięków harmonijki zamiast Zenka Martyniuka. Zawsze jest wybór.

Nie mogliśmy doczekać się, aż pokażemy Wam ich ślub, realizację totalnie bliską naszym sercom i temu, co nam w duszy gra. Dla takich ludzi warto moknąć, dla takich ludzi warto zarywać noce, dla takich ślubów warto prowadzić ślubną krucjatę w Polsce od ładnych kilku lat. Dziękujemy!

wesele: Ceglarnia / Jarosławk
koordynacja: Pretty Little Weddings
suknia: Rara Avis / Madonna Warszawa
makijaż: Bartek Osowczyk
włosy: Maciej Wróblewski
kwiaty: kuzynka Moni / Kwiaciarnia Pracownia Florystyczna Pasja I Styl
garnitur: Zara Men
samochód: Stylowa Bryka
zespół: Vogue Band

(więcej…)

To będzie kolejny wpis o zachwycie nad Dolnym Śląskiem. Tak, to nasza ulubiona część Polski, tak tam jest magia w czystej postaci. Uważamy, że ten region niczym nie odbiega od najpiękniejszych miejsc na Świecie!
Anja i Krzysztof na swój ślub wybrali zjawiskowy Pałac Kamieniec, miejsce o którym nadal wie niewielu i mamy nadzieję, że teraz to się zmieni. Cudownie klimatyczne, zaprojektowane i odnowione, idealnie wpasowuje się w okolicę. Na każdym piętrze i w każdym pokoju można znaleźć małe smaczki, które ten klimat tworzą. A sama Anja… Wow, to jedna z naszych najbardziej oryginalnych Panien Młodych w karierze (i dla nas kwintesencja nowoczesnej stylistki ślubnej). Asymetryczna suknia od Agaty Wojtkiewicz podkreśliła jej nietuzinkowy, graficzny styl i nienaganną figurę. Nawet welon był nieszablonowy!
Krzysiek jest niezwykle stylowy, uśmiechnięty i ciepły a w dodatku to jeden z najlepszych skoczków przez przeszkody w Polsce, nie mogło zatem zabraknąć „końskiego” prezentu od gości (patrzcie życzenia ;)).
Ceremonia odbyła się w pobliskim kościele, który wygląda jak żywcem wyjęty z włoskich miasteczek, surowy, z niezwykłym światłem i piękny w swej prostocie. Nie można więc było pojechać do niego inaczej niż niebieskim kabrioletem z welonem rozwianym wiatrem :D.
A jak było na samym ślubie? To najlepiej oddadzą zdjęcia. Z naszej strony możemy powiedzieć, że było pięknie, bez przepychu i z ogromną klasą. W dodatku w gronie najbliższych ludzi, którzy wiedzą jak dobrze się bawić. Zapraszamy do oglądania!

(więcej…)

Z miłości i z miłością można wiele.
Można ciągnąć kogoś za nos, można przeprowadzić się do Chin i nauczyć się mówić po chińsku (nawet jeśli jako pierwsze pozna się wszystkie słowa dotyczące jedzenia ;)), można jechać prawie sto kilometrów z siatką słodyczy, kiedy drugiej osobie smutno. Fajny Mąż, prawda?
Anię i Filipa znamy od lat, to kolejny ślub przyjaciół, który mogliśmy uwiecznić. Spędziliśmy ze sobą wiele czasu, mamy mnóstwo wspomnień, Ania jest dla nas jak „Córka”. Znamy większość rodziny, grillowaliśmy razem, jedliśmy pyszne rzeczy przygotowywane przez Mamę Dorotę (Mamę Ani), śmialiśmy się do łez ze śmiertelnie poważnych dowcipów Taty Witolda (leżenie tutaj mnie męczy), a Babcia Dancia, która prowadzi genialnego bloga z recenzjami książek, umila zawsze nasze pobyty rozmowami i ciekawymi spostrzeżeniami. Tam naprawdę odpoczywamy, tam czujemy się jak u własnej rodziny, tam śmiejemy się, robimy zdjęcia i chodzimy po lesie.
Sierpniowy dzień pachniał mięta i różami, a czas wypełniały niezwykłe niespodzianki przygotowane przez bliskich Ani i Filipa. Rodzice i Dziadkowie odczytali Im przepiękną historię „Dwoje Ludzi”, dali także kufer z posagiem (wypełniony pamiątkami rodzinnymi, książkami i potrzebnymi w nowym życiu sprzętami). Kościół także wybrany był sentymentalnie – tam brali ślub Rodzice.
Ile znacie Panien Młodych, których ulubionym daniem jest tatar? Piękna i eteryczna Ania, powiedziała, że może zabraknąć wszystkiego, ale nie tatara! O genialna papeterię (łyski Sroki i Grądzielówka skradły nasze serca) na czele z zaproszeniami zadbała przyjaciółka Sroki – Laura, która w końcu dała się namówić na stworzenie marki, zajrzyjcie do niej koniecznie! Piękne kwiaty (to wasz najlepszy bukiet!) dostarczyła INNA Studio, a DJ Polska rozkręcili wesele. Było lekko, kwiatowo i na luzie, czyli tak, jak lubimy. A teraz czekamy na wielki powrót z Chin!

(więcej…)